Chat with us, powered by LiveChat
preloader
Przejdź do głównej treści

Czcionka:

Kontrast:

Sala, która mówi. Jak AI przywitało uczestników Konwentu w Przecławiu.

Sala, która mówi. Jak sztuczna inteligencja przywitała uczestników Konwentu Domów Kultury w Przecławiu.

Zwykle wygląda to tak: rejestracja, identyfikator, kawa, rozmowy w kuluarach. Pierwszy dzień każdej konferencji rządzi się podobnym rytuałem. W Przecławiu było inaczej. Uczestnicy Konwentu Domów Kultury i Spotkania Beneficjentów programu Dom Kultury+ już w progu Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji trafili na coś, co trudno nazwać po prostu „atrakcją powitalną". Był to działający na żywo system, który słuchał sali — i sali o niej opowiadał.

Autorem rozwiązania jest Przemysław Falenciak, odpowiadający w GOKSiR m.in. za wdrożenia systemów, automatyzacji i aplikacji opartych na sztucznej inteligencji. Aplikacja powstała specjalnie na potrzeby Konwentu — i w duchu idei TechArtForma: technologia nie dla efektu, lecz dla sensu.

Zamiast ankiety — lustro

Wszystko zaczynało się od telefonu. Uczestnicy skanowali kod QR i odpowiadali na dziesięć krótkich, sytuacyjnych pytań. Nie był to test psychologiczny ani egzamin z kompetencji cyfrowych — raczej zaproszenie do autorefleksji: jak lubię pracować z treścią? Czego szukam na takim wydarzeniu — przeżycia czy rozumienia? Wolę dochodzić do wniosków samodzielnie czy w dialogu?

Na podstawie odpowiedzi aplikacja lokowała każdą osobę na mapie dwóch osi i przypisywała jeden z czterech roboczych profili uczestnictwa: Inicjatora, Animatora dialogu, Kartografa lub Tłumacza. To celowo „robocze" etykiety — nie diagnoza, lecz język, którym łatwiej rozmawiać o własnym stylu pracy. W środowisku, które na co dzień zajmuje się animacją kultury, taki punkt wyjścia okazał się zaskakująco naturalny: zanim zaczniemy rozmawiać o instytucjach, nazwijmy, kim jesteśmy w tej rozmowie.

Karta pracy pisana dla jednej osoby

Najciekawsze działo się jednak po quizie. Uczestnik wpisywał swoją miejscowość, instytucję, wybierał jeden z filarów tematycznych Konwentu i — co najważniejsze — formułował własne, prawdziwe wyzwanie, z którym przyjechał. Może to być trudność we współpracy z samorządem, pytanie o odpowiedzialne wdrożenie AI, problem z dotarciem do mieszkańców.

Na tej podstawie sztuczna inteligencja generowała spersonalizowaną kartę pracy: zestaw pytań do przemyślenia, szkic planu działania, spojrzenie na zgłoszone wyzwanie z perspektywy czterech filarów Konwentu, a także wskazówki do rozmów kuluarowych i do odpowiedzialnego korzystania z AI. Każda karta była inna, bo każde wyzwanie było inne. Uczestnik nie dostawał broszury „dla wszystkich" — dostawał dokument napisany dla niego.

To subtelna, ale ważna zmiana ról. Technologia nie zastępowała tu pracy warsztatowej — przygotowywała do niej. Ktoś, kto wszedł na salę z gotową kartą, wchodził tam już z konkretnymi pytaniami, a nie z ogólnym „zobaczymy, co będzie".

Anonimowy portret sali

Trzecim elementem systemu była zbiorcza Mapa Konwentu, wyświetlana na ekranie prezentacyjnym w przestrzeni powitalnej. Uczestnicy, którzy wyrazili na to zgodę, zasilali ją swoimi danymi — ale tylko tymi, które budują obraz wspólnoty: profilem uczestnictwa, wybranym filarem, miejscowością, instytucją i wyzwaniem. Imiona i adresy e-mail nigdy na mapę nie trafiały.

W miarę jak przybywało rejestrujących się osób, ekran ożywał. Widać było, jakie profile dominują na sali, które filary Konwentu przyciągają najwięcej uwagi, jakie wyzwania powtarzają się w instytucjach z różnych końców kraju. Osobny widok — „Skąd przyjeżdżamy" — rysował na mapie Polski miejscowości uczestników, zamieniając abstrakcyjne „przedstawiciele instytucji z całej Polski" w bardzo konkretny, poruszający obraz.

I tu pojawiał się element, który robił na uczestnikach największe wrażenie: system przemawiał. Na podstawie anonimowych danych z mapy sztuczna inteligencja pisała krótkie komunikaty — a syntezator mowy nadawał im głos. Co istotne, żadna z tych wypowiedzi nie była nagrana wcześniej. Każda powstawała na bieżąco, syntetyzowana promptem z tego, co w danej chwili działo się w systemie: jakie wyzwania wpisywali kolejni uczestnicy, z jakich miejscowości przyjeżdżali, które tematy zaczynały dominować. Sala dosłownie słyszała samą siebie — witając na przykład rosnącą grupę osób z jednego województwa albo komentując wyzwanie, które właśnie pojawiło się po raz kolejny. To nie była sztuczka estradowa, lecz demonstracja tej samej zasady, o której mówiły potem warsztaty: generatywna AI potrafi w czasie rzeczywistym przetwarzać dane w opowieść — pytanie tylko, czy robimy to mądrze i w dobrym celu.

Technologia z zasadami

W duchu TechArtForma warto zatrzymać się nie tylko nad tym, co system robił, ale jak został pomyślany. Bo dobór technologii był tu decyzją równie merytoryczną, co estetyczną.

Cała aplikacja działała lokalnie — jako serwer uruchomiony na laptopie organizatora, dostępny dla telefonów uczestników i ekranu prezentacyjnego w tej samej sieci Wi-Fi. Dane zgłoszeń przechowywane były lokalnie, a nie w chmurze zewnętrznego dostawcy. Klucze dostępowe do usług AI nigdy nie trafiały do przeglądarek uczestników. Do map zbiorczych szły wyłącznie dane anonimowe, i to jedynie za wyraźną zgodą. Sztuczna inteligencja — model językowy generujący karty pracy i komunikaty oraz technologia syntezy mowy nadająca im głos — była używana dokładnie tam, gdzie wnosiła wartość, i ani kroku dalej.

To dokładnie ten sposób myślenia o technologii w kulturze, który TechArtForma stara się promować: najpierw cel i człowiek, potem narzędzie. Instytucja kultury nie musi (i nie powinna) sięgać po AI dlatego, że „wszyscy sięgają". Ale kiedy ma dobry powód — powitanie kilkuset osób tak, by każda poczuła się zauważona, a wspólnota zobaczyła samą siebie — technologia potrafi zrobić coś, czego żadna drukowana ulotka nie zrobi.

Nie gadżet, lecz narzędzie facylitacji

Łatwo byłoby zakwalifikować przecławski system jako efektowny gadżet eventowy. Byłby to jednak błąd. To narzędzie facylitacyjne w pełnym tego słowa znaczeniu: pomogło uczestnikom nazwać własny sposób pracy, sformułować realne wyzwanie ze swojej instytucji i wejść na warsztaty z konkretnymi pytaniami zamiast ogólnych oczekiwań. Merytorycznie osadzone było w tematach Konwentu — kulturze lokalnej, współpracy domów kultury z samorządami, odpowiedzialnym użyciu AI, rezyliencji i bezpieczeństwie instytucji kultury.

Jest w tym też szersza lekcja dla sektora. Aplikację zbudowała nie korporacja technologiczna z wielomilionowym budżetem, lecz pracownik gminnej instytucji kultury — na potrzeby jednego wydarzenia, z poszanowaniem prywatności uczestników i z jasno określonym celem. Jeśli ktoś potrzebował dowodu, że domy kultury mogą być dziś nie tylko odbiorcami, ale i twórcami technologii, w Przecławiu mógł go zobaczyć. I usłyszeć.

NCK-EKSPO1
NCK-EKSPO2
NCK-EKSPO-start